social media

Wagner na swoją miarę

Czym różni się śpiew dobry od doskonałego? Stopniem panowania nad głosem? Stopniem biegłości technicznej? Stopniem wiarygodności interpretacyjnej? Na pewno. Przede wszystkim jednak stopniem zmagania się z materią: śpiew doskonały płynie naturalnie jak rzeka. Bez wysiłku – takie przynajmniej ma sprawiać wrażenie, bez szwów – bo te nie dla uszu słuchaczy. Śpiew doskonały to zatem rzadki ptak - prawdziwe wydarzenie. Takiemu wydarzeniu mieli okazję świadkować ci, którzy w niedzielę, 11 lutego przybyli do Centrum Kongresowego ICE Kraków na koncert Wagner konteksty – Wesendonck Lieder, którego gwiazdą była niemiecka mezzosopranistka Waltraud Meier – jedna z najwybitniejszych obecnie interpretatorek repertuaru wagnerowskiego. 

Jean-Pierre Ponnelle, Daniel Barenboim, Riccardo Muti, Claudio Abbado, James Levine, Zubin Mehta, Valery Gergiev, Sir Simon Rattle czy Riccardo Chailly – to tylko część dyrygentów, pod których batutą występowała ona od czasu spektakularnego sukcesu jako Kundry w Parsifalu na Festiwalu w Bayreuth w 1983 roku. Wielokrotna współpraca z francuskim reżyserem Patricem Chéreau zaowocowała m.in. słynną inscenizacją Tristana i Izoldy w La Scali (2007 r., dyrekcja – D. Barenboim). W Krakowie artystka zaprezentowała cykl pieśniowy Wesendonck Lieder, stanowiący dla Wagnera swoistą wprawkę przed napisaniem tegoż dzieła. Dwie z pieśni cyklu nazwał kompozytor wprost Studiami do „Tristana i Izoldy”: to Im Treibhaus i Träume, które w wykonaniu Meier zabrzmiały nieomal mistycznie, przypominając, iż były owocami nie tylko talentu, ale i miłości (Mathildę Wesendonck – autorkę wykorzystanych w tym zbiorze wierszy – łączył ponoć z Wagnerem romans). Doskonałe frazowanie, cieniowanie dynamiczne, kontrastowanie narracji, wreszcie szlachetność barwy głosu – to tylko niektóre z walorów, jakimi śpiewaczka – prawdziwa mistrzyni nastroju - oczarowała publiczność. 

 

Oddajmy jednak sprawiedliwość: przed nią ów nastrój budowały przez większą część wieczoru orkiestra i chór Capelli Cracoviensis, kierowane przez Jana Tomasza Adamusa. Zaprezentowane przez nich utwory Wagnera: Preludia do Parsifala Tristana, wieńcząca drugą z tych oper Śmierć z miłości (Liebestod) w wersji instrumentalnej, a także przyjęta pod Wawelem rzecz jasna ciepło młodzieńcza uwertura Polonia zabrzmiały stylowo (dobrze oddane typowe dla kompozytora falowanie narracji), szlachetnie i zmysłowo – acz bez zbędnej nadekspresji – udowadniając, że historyczne instrumenty radzą sobie bez trudu i z takim repertuarem. Szczególnie uwertura do Parsifala urzekała stworzonym klimatem, a także barwą (piękne, jasne brzmienie sekcji dętej). Dopełnienie tego niezwykłego wieczoru stanowiły chóralne pieśni Johannesa Brahmsa – Schicksalslied i Roberta Schumanna – Nachtlied, zaprezentowane z należną im powagą i głębią. 

A przed nami finał festiwalu Opera Rara 2018: angielski barok w operach Henry’ego Purcella – The Fairy Queen i Johna Blowa – Venus and Adonis w wykonaniu Dunedin Consort pod dyrekcją Johna Butta.