social media

Południowy temperament i natchnione misterium

Wielobarwne dzieła wokalne i instrumentalne hiszpańskiego i włoskiego baroku oraz niemieckiego romantyzmu zabrzmią podczas dwóch nader interesująco zapowiadających się – tak repertuarowo jak wykonawczo – wieczorów w Filharmonii im. K. Szymanowskiego oraz w Centrum Kongresowym ICE Kraków.

Pierwszy (31 stycznia w Filharmonii Krakowskiej) – Il gran teatro del mondo – tchnący temperamentem południa Europy, przywoła okres krystalizacji opery i stylu barokowego. A to za sprawą dwóch Włochów związanych z hiszpańskim dworem Gonzagów w Mantui: Claudia Monteverdiego – usłyszymy fragmenty jego opery Powrót Ulissesa do ojczyzny – oraz mającego żydowskie korzenie Salamone Rossiego, autora prezentowanych tego wieczoru dzieł instrumentalnych. Z kolei z początkami opery hiszpańskiej i specyficznego dla tego kraju gatunku zarzueli (którą można by porównać do Singspielu czy też operetki) związany jest mało znany w Polsce – czas to nadrobić! – Juan Hidalgo de Polanco: wysłuchamy fragmentów jego zarzueli Los celos hacen estrellas. Do owego muzycznego wielkiego teatru świata (jak głosi za jedną ze sztuk Pedra Calderóna de la Barki tytuł koncertu) dołączą Hiszpanie Sebastián Durón i mistrz gitary Gaspar Sanz oraz Włosi Francesco Cavalli i Luigi Rossi. Od strony wykonawczej zaś dopełnią go – i to na światowym poziomie – goszczący już z wielkim powodzeniem na festiwalu Opera Rara włoska sopranistka Roberta Mameli oraz hiszpański tenor Juan Sancho, a także zespół Accademia del Piacere (czyli Akademia Przyjemności – nic dodać, nic ująć!) oraz kierujący całością mistrz violi da gamby, sewilczyk o syryjsko-palestyńskich korzeniach – Fahmi Alqhai.

Do drugiego z wieczorów (11 lutego w ICE Kraków), którego głównego bohatera zdradza tytuł Wagner – konteksty, najbardziej chyba pasuje określenie „natchnione misterium”. Bo też zarówno idea opartego na syntezie sztuk wagnerowskiego dzieła totalnego (Gesamtkunstwerk), jak i zaproponowane w programie utwory mają w sobie coś z uduchowionego, tajemniczego obrządku. Obrządku miłości – jak w słynnym, otwierającym Tristana i Izoldę preludium oraz zamykającej to dzieło Liebestod („śmierci z miłości”) Izoldy, i jak w pieśniowym cyklu Wesendonck Lieder – swoistym studium do Tristana – owocu namiętnej, zakazanej miłości kompozytora do Mathilde Wesendonck, autorki umuzycznionych w nim wierszy. Obrządku sacrum – jak w preludium do Parsifala: „uroczystym misterium scenicznym”. Obrządku patriotyzmu wreszcie – jak w uwerturze Polonia, w której Wagner wzruszająco solidaryzuje się z naszymi powstańcami listopadowymi (usłyszymy tu motywy Mazurka Dąbrowskiego, Mazurka 3 Maja i Litwinki czyli hymnu Legionów Litewskich). W podobnym, mistycznym duchu utrzymane są dwie dopełniające całości, wspaniale nastrojowe pieśni chóralne: nazywana czasem „małym Requiem” Schicksalslied (Pieśń losu) Johannesa Brahmsa do enigmatycznego wiersza Friedricha Hölderlina oraz Nachtlied (Pieśń nocy) Roberta Schumanna do słów Friedricha Hebbla. O jakość wykonania możemy być spokojni – zagwarantują ją chór i orkiestra podwawelskiej Capelli Cracoviensis pod wodzą Jana Tomasza Adamusa, a przede wszystkim znana ze scen całego niemal świata gwiazda wieczoru, najwybitniejsza dziś interpretatorka repertuaru wagnerowskiego – niemiecka mezzosopranistka dramatyczna Waltraud Meier.